Kiedy najlepiej zabrać dzieci w góry? Poza sezonem wysokim!

Tłumy turystów na szlakach, długi czas oczekiwania przed kolejkami linowymi i wyciągami narciarskimi, zagęszczenie ruchu na stokach podobne do godzin szczytu w centrum dużego miasta… Tak w dużym uproszczeniu prezentuje się turystyczny sezon wysoki w górach. Jeśli ktoś wybierał się kiedyś na rodzinne wczasy z dziećmi w trakcie wakacji lub ferii zimowych do górskich kurortów, pewnie doskonale poznał te niechciane zjawiska. A wystarczyłoby po prostu zorganizować wyjazd w innym, o wiele mniej obleganym terminie.

Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Czas nie jest z gumy, nie każdy może wziąć sobie urlop dokładnie wtedy kiedy chce, a poza tym taki rodzinny wypad wypadałoby też jakoś pogodzić ze szkolnymi obowiązkami dzieci. I tak niezłą alternatywą dla wakacji w środku lata mogą być maj, czerwiec - choćby ze względu na długie weekendy bądź większy luz pod koniec roku szkolnego - albo wrzesień, kiedy nauka dopiero startuje (i w szkole więcej jest załatwiania formalności, przedstawiania planów niż realizacji programu nauczania). Z kolei jakimś odpowiednikiem dla zimowych ferii może być wyjazd w góry na Boże Narodzenie, najlepiej przeciągnięty aż do Święta Trzech Króli. Akurat w tym okienku czasowym dzieci mają wolne (prawie) cały czas, a bożonarodzeniowa turystyka póki co nie jest jeszcze aż tak popularna jak górskie wojaże na ferie.

Nie jest żadną specjalną tajemnicą, że najprzyjemniej i najefektywniej odpoczywa się wtedy, kiedy dookoła nie ma zbyt wielu postronnych ludzi. Wprawdzie własne dzieci potrafią mocno zaleźć za skórę, ale to już raczej zmartwienie należące do stosunkowo przyjemnych. Na stoku narciarskim wygląda to po prostu tak, że o wiele łatwiej upilnować pełne energii dzieciaki przy mniejszej liczbie narciarzy i snowboarderów. Wydatnie obniża się też ryzyko jakiegoś bolesnego zderzenia - niektórzy nie mają nawyku rozglądania się dookoła i patrzenia pod nogi, co zresztą nie ma nic wspólnego z wiekiem. A i na trasach snowtubingowych można sobie pozwolić na zdecydowanie więcej pozytywnego szaleństwa.

Z kolei wiosenno-jesienne wczasy w górach z całą rodziną mają tę podstawową przewagę nad wakacjami, że wędrówki po szlakach są o wiele bardziej relaksujące niż w środku lata. I nie chodzi tutaj wcale o doskwierające upały czy mniej warstw ubioru “na cebulkę” do zabrania w trasę, a ponownie dużo więcej swobody na górskich ścieżkach, wynikającej zaś z mniejszej liczby turystów w górach. W wakacje o ciszy i względnym spokoju najczęściej można tylko pomarzyć, poza tym szlaki pełne są tzw. ceprów - ludzi, którzy mają w głębokim poważaniu wszelkie zasady górskiej turystyki (i kulturalnego zachowania zwykle tak samo). Jednak kiedy warunki robią się minimalnie trudniejsze, tacy turyści najczęściej zostają w pokojach.

Niższa frekwencja w górach poza sezonem wysokim ma przełożenie na przynajmniej dwie inne, niebywale istotne w kontekście wyjazdu z dziećmi sprawy. Pierwszą z nich są pozostałe atrakcje turystyczne: wystawy, parki rozrywki, zabytki, rozmaite warsztaty etc. Wprawdzie część z nich może być zamknięta, ale te które działają charakteryzują się zdecydowanie krótszymi kolejkami (dzieci raczej nie należą do cierpliwych) oraz… nieco korzystniejszymi cenami wstępu. Niższe koszty dotyczą również samego pobytu - jak się dobrze przeszuka oferty poza szczytem sezonu, to i całkiem tanie noclegi w górach się znajdą.

Komentarze (1)

Anonim 27.10.2017 14:17

Niby zgadzam się z artykułem, ale tak jakoś nie do końca. Chodzi mi o kwestię wychodzenia na szlaki w górach poza sezonem. Że mniej ludzi na trasach, dziecko nie zgubi się w tłumie jak pobiegnie za czymś w las - pewnie, rozumiem. Tyle że na samych szlakach bywa o wiele niebezpieczniej. Przede wszystkim mokro, na wilgotnych i zamszonych kamieniach o wywrotkę nietrudno. I jeśli skończy się tylko na płaczu, to można mówić o dużym szczęściu!

Dodaj komentarz

Nasi partnerzy