Narty i śnieg w środku lata? W Polsce już można!

Do sportowo-rekreacyjnego zjeżdżania po stoku potrzebny jest nie tylko stosowny sprzęt - to znaczy jedna deska snowboardowa bądź dwie narty - ale przede wszystkim odpowiednie warunki: mróz i dużo śniegu. Jednak dzięki nowoczesnej technologii możliwe jest szusowanie przy letnich upałach. I to na stacjach narciarskich w Polsce!

Niby jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale w przypadku tej konkretnej kwestii takich jaskółek jest już kilka. Zaszczytną palmę pierwszeństwa wprowadzania takich atrakcyjnych innowacji na polskie podwórko należy przyznać (najprawdopodobniej) Beskid Sport Arenie w Szczyrku. Notabene oficjalnie oddanej do użytku w grudniu zeszłego roku, choć pierwsze, a do tego bardzo udane testy zaawansowanego systemu naśnieżania przeprowadzano już latem 2015 roku.

Szczyrkowski ośrodek chwali się wykorzystaniem dwóch nowoczesnych technologii: depozytów - nazywanych również farmami - śniegu oraz snowBOXami. Pierwsze z nich to zdaje się coś w rodzaju magazynów białego puchu, efektywny sposób jego przechowywania opracowała austriacka firma Steinbach Alpin. Jak możemy przeczytać na stronie internetowej Beskid Sport Arena, dzięki takiemu depozytowi udało się naśnieżyć blisko 300-metrową trasę przy temperaturze plus 12℃. Jeszcze ciekawsze wyniki osiągały snowBOXy, czyli tzw. fabryki śniegu.

Tego rodzaju urządzenia nie produkują bowiem klasycznego białego puchu, a nietypowy, gdyż całkowicie wyzuty z wilgoci lód. Jak podają producenci fabryk śniegu i właściciele stacji narciarskich, charakterystyką zjazdową przypomina firn - naturalny wieczny śnieg, znany np. z alpejskich kurortów. A na dodatek bardzo dobrze wytrzymuje wysokie temperatury. Na Beskid Sport Arenie w sierpniu udało się uruchomić jeden z wyciągów, przygotowana trasa miała solidną, 30-centymetrową warstwę śniegu i ok. 60 metrów długości.

Niby niewiele, ale na tyle póki co pozwala wydajność (i ilość) nowoczesnych maszynek. Poza tym trzeba pamiętać, że podstawowym zadaniem fabryk śniegu jest nie tyle naśnieżanie stoku w ciągu lata, co przedłużenie sezonu narciarskiego za sprawą wcześniejszego rozpoczęcia jesienią i późniejszego zakończenia wiosną. Beskid Sport Arena już teraz zapowiada “wielką niespodziankę” - co najpewniej oznacza otwarcie przynajmniej jednej z dłuższych tras już na przełomie października i listopada.

W Szczyrku już w te wakacje można było trochę poszusować w bikini, a już następnego lata takich stacji narciarskich powinno być więcej. W Karpaczu co najmniej dwa ośrodki - Winterpol Biały Jar oraz Relaks - zainwestowały we w zasadzie takie same fabryki śniegu. Do tego trzeba jeszcze wspomnieć o Szczyrkowskim Ośrodku Narciarskim, który jakiś czas temu przejęło słowackie Tatry Mountain Resort - tam po zakończeniu modernizacji w 2019 r. też mają pracować fabryki śniegu. I należy się spodziewać, że również w innych miejscowościach tego rodzaju rozwiązania znajdą zastosowanie.

Komentarze (1)

MaThek 4.09.2017 11:08

Wyobrażam sobie, jaki ścisk musiał być w sierpniu na tym naśnieżonym stoku Beskid Sport Areny... Co nie zmienia faktu, że takim inicjatywom można tylko przyklasnąć. W końcu polskie stacje narciarskie choć trochę odrabiają dystans do światowej czołówki i pod względem infrastruktury przestają być całe 100 lat za murzynami (ze Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej). Bo pewnych warunków naturalnych w górach po prostu żadnym sposobem się nie przeskoczy.

Dodaj komentarz

Odpowiadasz na komentarz MaThek z 4.09.2017 11:08 Anuluj
Nasi partnerzy